niedziela, 29 lipca 2018

Zaspałam !! I co teraz ? O.o

Znasz ten moment, gdy otwierasz oczy, patrzysz na zegarek i .... już wiesz , że będzie gorąco !
Nie, nie dlatego, że za oknem piękne słoneczko. Tylko dlatego, że zaspałaś !! 
I odwieczny dylemat, zjeść śniadanie czy pomalować oko , umyć włosy czy zrobić makijaż ! I w sumie siedzisz na łóżku ze spuszczonymi nogami i nie wiesz za co się zabrać ! :D 
Ale, ale żyjemy w XXI wieku i są takie kosmetyki, które ratują nam takie poranki !
Wiecie o czym mówię ? 
Pewnie że o suchym szamponie ! ;)



Szatę graficzną ma bardzo przyjemną dla oka. Jest delikatna, subtelna . Ładnie wygląda na półce. 
Ale to nie jego wygląd jest najważniejszy ! Od razu chciałabym wspomnieć o jego zapachu ! Jest to lekka nuta owoców tropikalnych, ale nie jest to duszący i mdły zapach. Wręcz przeciwnie, bardziej odświeżający ;) Tylko to czy spisuje się w kryzysowych dla nas sytuacjach ;)

Ale, z tymi suchymi szamponami to nie jest tak hop siup. Parę przygód z nimi mam już za sobą ! I nie każdy mnie w sobie rozkochał. Jeden gagatek przyprawił mnie o łupież , inny przesuszył włosy , jeszcze inny po prostu nie działał ! Tak więc byłam ciekawa jak spisze się ten ! ;)

Po zastosowaniu suchego szamponu należy odczekać chwilę by skrobia wchłonęła nadmiar sebum i pozostałość produktu wyczesać. 
I jakie efekty uzyskujemy po zastosowaniu suchego szamponu ? 
Już po chwili mamy odświeżoną fryzurę ! Nikt nie zauważy, że dziś rano zaspałaś, i miałaś mały kryzys ! Bardzo ważne jest to , że efekt świeżych włosów utrzymuje się bardzo długo ! ;) Nie musimy obawiać się, że w trakcie dnia nasza fryzura ponownie będzie potrzebowała odświeżenia ! Śmiało dotrwamy do wieczora z naszymi świeżymi włosami ;) 
Włosy nie wyglądają na ' tępe ' , nie są sklejone, nie wyglądają na zapuszone .


A najważniejsze jest to, że nie podrażnia skalpu ! Nie sprawia, że odwiedza nas łupież. Nie kruszymy się w trakcie dnia ! A miałam nieprzyjemność z takim jednym co w czasie dnia " osypywał " mi się na ubrania ;/ Na szczęście w tym przypadku nie grożą nam brudne ubrania ! ;) 
Co ważne, suchy szampon łatwo zmyć . Nie musimy dwa razy głowy myć by oczyścić ją !
Jest delikatny, a mimo swej delikatności działa na maxa ! 
Ciekawą rzeczą, którą zaobserwowałam, że włosy są lekko uniesione u nasady ;) 

Jestem oczarowana ;)
Zwykle budzę się równo z budzikiem, czasami się z nim przekomarzam ale ... są chwile gdzie po prostu siedzę nad kawą zbyt długo, czasami wolę pospać 10 minut dłużej niż biec umyć włosy ;D I wtedy ratuje mnie ON ! Bohater do zadań specjalnych ♥ 
Ratuje mnie w takich sytuacjach ! 
Dobrze Go mieć przy sobie ! ;)
A znajdziecie go TUTAJ

Dajcie znać, czy Wam zdarza się zaspać i mieć sajgon na głowie ;>
Dajcie znać czy używacie suchych szamponów ?
Jaki jest Wasz ulubiony ? 

Buźka ;*

niedziela, 17 czerwca 2018

Dlaczego ludzie asertywni są ble, fe i fuj ?

Hej !

Jestem w połowie kawy i mam dla Was nowy tekst ;)
 Małą zmianę na blogu chciałabym zacząć, krótką dywagacją na temat asertywności. Jak to z tą asertywnością jest , czy ona w ogóle istnieje ? I dlaczego tak bardzo nie lubimy osób asertywnych ?
Czy nie uważacie, że wiele problemów z bliskimi a przede wszystkim z nami wynika z braku asertywności ? 


Asertywność kojarzy nam się głównie z mówieniem NIE. Często mówi się że asertywne osoby umiejętnie odmawiają innym. Zapominamy, że asertywność to również bezpośrednie wyrażanie własnych emocji. Stawianie jasnych granic, które nie naruszają praw i terytorium innych osób, jednocześnie nie dopuszczając się zachowań agresywnych , i przede wszystkim obrona własnych praw.
Nie mogę nie zacząć od środowiska szkolnego. Nie raz nie dwa odpisywało się  pracę domową od koleżanek czy kolegów. I wszystko było zawsze dobrze do momentu, aż ktoś nie powie " Nie dam Ci odpisać pracy domowej" . I wtedy wielkie zdziwienie i " JAK TO !!!" Jak ona/on mógł mi nie dać odpisać ? Jak mogła/mógł powiedzieć NIE ? Jest beznadziejna/y. 
Nigdy nie bierzemy pod uwagę tego, że ktoś spędził wieczór na odrabianiu pracy domowej, nauce, i najzwyczajniej w świecie ma prawo powiedzieć nie. 
Zastanawiam się, dlaczego w szkołach nie uczą nas asertywności. 
Gdy stoi naokoło Ciebie pięciu czy dziesięciu kolegów z klasy i powtarza " Daj spisać, daj, nie bądź sknerą, kujonem i inne epitety " . To ulegasz, robisz to wbrew sobie i dajesz spisać pracę domową. I cała Twoja  asertywność idzie na spacer, krótki, potem coraz dłuższe i w pewnym momencie uświadamiasz sobie, że asertywność dawno się wyprowadziła i nie ma jej  z Tobą. 
Na szczęście z nią jest tak, że jedna wyjdzie a można zaprosić drugą, lepszą , silniejszą , wypracowaną.
Dlaczego zaczęłam od szkoły ? Bo to ona powinna uczyć nas pierwszych kroków w asertywności, rodzina powinna nas w tym pogłębiać, i już jako dorosły człowiek powinniśmy być dumni z własnej, wypracowanej i twardo stąpającej po ziemi asertywności zaczynającej się na naszą pierwszą literę imienia !
Czy w życiu dorosłym ciężko być asertywnym ?
I wcale nie mówię o umiejętnym odmawianiu komuś, nawet zwykłe wyrażenie naszej opinii czasami sprawia nam trudność. 
Nauczyliśmy się, że negatywny komentarz zawsze musi być krzywdzący i kogoś dotykać. Z tyłu głowy mamy tysiące myśli, że jeżeli ktoś zapyta czy pasuje mu ta koszulka, a Ty powiesz, że NIE, to on się obrazi, będzie mu smutno, będzie płakał. Gdy ktoś zapyta co sądzisz o Karmieniu piersią w miejscu publicznym ( ostatnio taki super temat na czasie, taki temat KIJ w mrowisko ) a Ty powiesz, że nie podoba Ci się to, raz że ktoś się oburzy , zaraz pojawią się zwolennicy i zaczną obrażać Ciebie, że jak możesz, że to natura, że to piękne. I wywiązuje się konflikt. Czy mogę pokusić się o stwierdzenie, że asertywne wyrażanie zdania powoduje konflikty ? 
Bo jeżeli ktoś Ciebie pyta, to czy już ma w głowie CO POWINIENEŚ odpowiedzieć ;> 
I czy są złe odpowiedzi ?
Gdy ktoś zapyta czy jego wnętrze mieszkania jest piękne ,a Ty powiesz, że nie w Twoim guście, to źle ? Przecież to Twoja obiektywna ocena. Więc czy Twój rozmówca może zareagować klasycznym fochem ? 
I klasyczne mówienie NIE , czy jak znajomy zapyta czy pożyczysz mu parę stówek do pierwszego a Ty odmówisz ... czy odmówisz ? Skoro tego nie chcesz, ale w sumie to znajomy więc głupio jest odmówić ? I człowiek zaczyna zastanawiać się czy to ze mną jest coś nie tak, że wyrażam swoje emocje, swoje zdanie, mówię nie, czy z drugą osobą, która obraża się gdy usłyszy inną odpowiedź niż tego oczekiwała. 

 
Uważam, że asertywność jest niesamowicie ciężką sztuką. Ciężką i bardzo delikatną. Taką troszkę wydmuszką . Gdy dmuchniesz za bardzo może pęknąć. 
Nie sądzicie, że brak asertywności buduje sztuczną przyjaźń, miłość, sztuczny świat ?
Ukrywając nasze emocje, zdanie zatracamy troszkę siebie, robimy coś pod wpływem innych osób. I czasami zatrzymujemy się gdzieś po środku ruchliwej ulicy i zastanawiamy się kim tak na prawdę jesteśmy ? Skoro mówimy Ulce że jesteśmy zachwyceni jej nowym mieszkaniem, a tak na prawdę wcale nie chcemy jej odwiedzać, bo kolor jej ścian przyprawia nas o ból głowy. 
Gdy mówimy " Wiesz Wojtek, nie pożyczę Ci tej kasy , bo akurat dałam siostrze na spłatę raty / jestem spłukany / pożyczyłem już komuś i nie mam " , a tak na prawdę mamy te pieniądze ale nie chcemy pożyczać. Mamy taką dziwną tendencję tłumaczenia się gdy mówimy NIE. Szczególnie w kwestii pożyczania rzeczy . Czujemy się często w obowiązku pożyczenia, i chcąc tego uniknąć tłumaczymy się, najzwyczajniej w świecie kłamiąc. 
A najgorsze są w tym wszystkim trzecie osoby. Gdy ktoś wtrąca się i nakłania Cię do zmiany zdania, i pożyczenia jednak tych pieniędzy bo co to dla Ciebie, przecież to tylko do pierwszego, przecież to tylko parę stówek. A Ty po prostu nie masz na to ochoty. 
Rzadko spotykam osoby, które odmawiają mówiąc po prostu " Nie " , " Nie , nie zrobię tego " . Zwykle jest ciąg dalszy i tłumaczenie. Nie pozwólmy by przez brak naszej asertywności inni naruszali nasze granice. Z pewnością każdy z nas nie raz zgodziliście się na coś, mimo że nie mieliście na to ochoty, czy pamiętacie jak się czuliście po tym ? Czy nie powtarzaliście sobie " Następnym razem odmówię " , " Nigdy więcej nie zrobię tak jak teraz " , " Następnym razem powiem po prostu NIE ! " A później pojawia się w nas poczucie winy, czujemy się ze sobą fatalnie. Czujemy, że tracimy siebie. Że zaczynamy robić wszystko czego oczekują od nas inni.

" Kiedy in­ni ocze­kują od nas, że sta­niemy się ta­kimi ja­kimi oni chcą żebyśmy by­li, zmuszają nas do zniszcze­nia te­go kim nap­rawdę jes­teśmy. To do­syć sub­telny rodzaj mor­der­stwa. Większość kochających rodziców i krew­nych po­pełnia je z uśmie­chem na twarzy. " ( Jim Morrison ) 

 Często mówi się, że asertywność jest cechą bardzo pożądaną, ale gdy spotykamy osobę asertywną , która odmówi nam raz czy drugi to uważamy że jest gburowata, bez serca i w ogóle coś z nią nie tak, i w ogóle jakaś taka nieciekawa...
Jestem ciekawa jak Wy postrzegacie asertywność, no i czy jesteście asertywni ? 
Co Was denerwuje i jak reagujecie na NIE. 

Ps. Chodzi mi o asertywność w świecie realnym :D Wiemy jak to jest w INTERNETACH :D Tu każdy jest idealny, asertywny i daje sobie przyzwolenie na wyrażanie swoich emocji i zdania ;D

 Asertywność wyróżnia ludzi sukcesu. 
A ja życzę Wam, byście na swojej drodze spotykali ludzi, którzy szanują Wasze zdanie, nawet jeżeli jest odmienne niż ich, nawet jeżeli odmawiacie im . Szukajcie ludzi którzy są asertywni, i Wy pracujcie nad sobą i swoją asertywnością ;) 

Ściskam Was ;*

niedziela, 10 czerwca 2018

Trio z węglem, które zadba o Twoje włosy !

Hej myszki ;) 

Mam nadzieję że Wasza Niedziela minęła Wam leniwie i błogo ! ;) Ja natomiast postanowiłam wczoraj poleniuchować na RODos ;D Więc dziś spędziłam dzień w pracy ! Ale niewiele straciłam, gdyż pogoda dziś nie rozpieszczała i co chwilkę padał deszcz ( co w sumie mnie bardzo cieszyło ! Bo upały dają się we znaki ). Zwykle nie pijam o takich godzinach kawy, ale dziś dzień nie powinien istnieć bez niej, więc wzmacniam się kawusią i piszę dla Was ! ;)
 A chcę Wam opowiedzieć o moich ukochanych kosmetykach Biovax
Tym razem na tapetę biorę pewne trio !
Peeling, szampon oraz maskę z aktywnym węglem & acai amazońskie.


Są to kosmetyki przeznaczone dla włosów osłabionych. Nie wiem jak Wy, ale dla mnie zawsze moje włosy są za mało gładkie, za mało miękkie i za mało zdrowe więc lubię wspomagać się również takimi seriami ! ;) Mimo iż uważam że słabiutkie nie są, to przecież zawsze mogą być mocniejsze !♥
Zawsze używałam tych kosmetyków razem, włosy myję codziennie, peelingu używałam tylko raz w tygodniu.  



 Peeling ma w sobie aktywny węgiel który skutecznie wchłania wszelkie zanieczyszczenia, toksyny oraz koi wrażliwą skórę. Zawiera glinkę wulkaniczną która przywraca naturalną równowagę skóry głowy oraz wchłania nadmiar sebum, co zapewnia długotrwałą świeżość. Acai amazońskie to silny antyoksydant, który poprawia mikokrążenie skóry głowy, regeneruje oraz łagodzi i nawilża.  
Jak wspomniałam Wam wyżej peelingu używałam raz w tygodniu. 
Moja skóra głowy bardzo dobrze zareagowała na ten peeling. Bardzo dobrze oczyszcza skórę głowy. Po dłuższym używaniu peelingu zauważyłam, że przy mało aktywnym dniu nie muszę myć codziennie głowy. Więc przedłuża świeżość ! 
Powiem Wam , że mój M. też zaczął mi podkradać ten peeling :) A on ma duże problemy skórne ! Łupieże, AZS , przesuszona skóra głowy. Wszystko na raz . Czasami ma spokój na długi czas, a czasami męczą go te wszystkie dolegliwości. 
Gdy zaczął systematycznie oczyszczać skórę głowy, stan poprawił się. I wszystkie objawy stały się mniej uciążliwe.
 


Ach zapomniałam Wam opowiedzieć o zapachu tych kosmetyków ! Słodycz ♥ Ale nie mdła ! Bardzo przyjemny zapach, który po tym trio utrzymuje się dosyć długo na włosach ♥ Więc możemy delektować się tym pięknym zapachem ! ;) W skład kosmetyków prócz aktywnego węgla , acai amazońskie wchodzi jeszcze woda z laguny polinezyjskiej która jest bogata w minerały która koi i odżywia wrażliwą skórę głowy. Szampon jest oczyszczający, co podtrzymuje efekty peelingu. Jest oczyszczający ale nie agresywny. Więc nie podrażnia, wręcz przeciwnie łagodzi skórę głowy. Dzięki temu włosy wyglądają zdrowo, są odbite u nasady i ich świeżość jest przedłużona. Po wysuszeniu są lśniące, co przepięknie wygląda w słońcu ☼  



Kończę mój rytuał z L'biotica Maską do włosów. W jej skład prócz aktywnego węgla i acai amazońskie wchodzi jeszcze olej monoi, którego zadaniem jest nadanie włosom miękkości i blasku. I to za jego sprawą włosy pachną cudownie, egzotycznie ;) .
Maski L'biotica wyróżniają się cudowną konsystencją , jest gęsta, nie ucieka z ręki, idealnie się rozprowadza na włosach. Czasami trzymam ją bardzo długo, chodzę pół godzinki w niej, czasami zmywam po 5-10 minutach. Ale już pięć minut wystarczy, aby włosy wzięły z niej wszystko co najlepsze ! A wiecie co jest najlepsze ? To że nie obciąża włosów, nawet jak chodzę w niej pół godziny ! Czasami gdy nałożę jakąś maskę, chwila moment a włosy wyglądają na tłuste - mało pożądany efekt ! Tutaj tego nie mamy ! Włosy w dalszym ciągu są odbite od nasady ! Są lśniące, nawilżone, przepięknie wyglądają.
 

Wszystkie efekty o których Wam piszę, uzyskałam używając tego trio! Nie wiem jak zachowują się solo ;) Nie wiem czy osiągnięcie wszystko przy używaniu pojedynczo. Ja używałam całego trio i jestem zachwycona. Kolejne kosmetyki L'biotica mnie nie zawiodły ! Spisały się na medal , a moje włosy je pokochały ! Mogę cieszyć się pięknym wyglądem włosów ! Ich zdrową strukturą ! Jeszcze nie wspominałam, ale po tym trio włosy układają się jak tylko chcę ! Mam dwa miejsca z wicherkami i osoby które mają wichry wiedzą jak ciężko je ujarzmić ;D A tutaj jak zaczeszę, jak wymodeluję tak się trzymają ! ;) Jeżeli obecnie kończą się Wam kosmetyki pielęgnujące do włosów, zastanówcie się, pomyślcie i zaopatrzcie w to trio ! ;) Myślę że spiszę się on przy każdym rodzaju włosów ;)
Dajcie znać, znacie lubicie L'biotica ? Może jeszcze nie znacie ? Koniecznie poznajcie ! ;)
Ściskam Was ;*

niedziela, 20 maja 2018

Żel rozpuszczający naskórek ? No nie wiem ...

Hej ;) 

Długo czekałam na ten weekend, który wprawdzie u mnie rozpoczął się dopiero dziś ! ;) I potrwa do jutra południa ! :D Ale zawsze coś ! ;D Dopada mnie ostatnio deficyt sił, z którym chcę czy nie chcę muszę walczyć! Najczęściej przy trzeciej kawie o nim zapominam ! ;) Ale przecież przy tak pięknej niedzieli nie będę Wam marudzić o moich spadkach formy ! :D Przychodzę z ciekawszym tematem ! :D Jakiś czas temu na Instagramie pojawiło się małe bum na pewien kosmetyk, z nutą sceptyzmu myślę " Sprawdzę , kupię , zobaczę ! " A że nadarzyła się dobra okazja, bo w SuperPharm była wtedy na niego promocja to szybko wpadł mi do koszyka ! :)

Sunew med - Żel rozpuszczający naskórek 


Uwierzcie że z dużą ekscytacją i równie dużą nutą sceptyzmu podeszłam do tego kosmetyku ! Bo jak żel ma rozpuścić naskórek ? JAK pytam ! I gdy tylko dotarła do mnie paczuszka, od razu zabrałam się za testowanie ! Bo jak jak jak ! No i pierwsze użycie, patrzę , hmm zwykły żel . Zobaczymy !! Masuję buźkę tak jak producent zalecił, przez myśl mi przechodzi że wątpie by to domyło buźkę ale daję szansę ! I po paru chwilach tego mojego wewnętrznego monologu zaczęło mi się coś kulkować pod palcami ! I coraz więcej i więcej !! Normalnie naskórek zaczął mi się kulkować pod palcami ! Wyobraźcie sobie moją minę przed lustrem :O 


Stosując kosmetyk najbardziej zależało mi na wygładzeniu skóry , likwidacji  zaskórników i ujędrnieniu skóry ;D Przebarwienia mnie nie dotyczą, zmarszczki w sumie jeszcze też nie ! 
Moja cera obecnie jest w dość kiepskiej formie, prócz zaskórników pojawiają się też ropne mało atrakcyjne koleżanki. I o ile żel świetnie oczyszcza buźkę, wypędza zaskórniki, o tyle z ropnymi sobie nie radzi - ale to już grubszy kaliber i wcale tego nie wymagam. Cerę mam mimo tych wielu wyprysków, dużo gładszą ! Jest pełna blasku . Mięciutka i przyjemna w dotyku. Jestem oczarowana tym żelem . Dodatkowo zauważyłam że koloryt skóry jest jakby równiejszy ( nigdy nie wiedziałam że mam z tym problem ! :D ) . I cera jest jaśniejsza, bardziej świetlista.


Dodatkowo żel bardzo ładnie matuje cerę. Makijaż trzyma mi się znacznie dłużej i lepiej ! Jest trwalszy i wygląda dużo estetyczniej !
Ten żel rozpuszczający naskórek zawitał w mojej pielęgnacji i zostanie na bardzo długo ! 
Powiem Wam jeszcze, że moja mama też jest nim oczarowana, od lat boryka się z przebarwieniami ! I mówi że w końcu zaczynają być mniej widoczne ( a jeżeli macie w swoim otoczeniu osobę z przebarwieniami wiecie jak ciężko się z tym walczy,  ile specyfików się stosuje, aż później " zaprzyjaźnia " się z nimi, bo nie ma na nie rady ).  Polecam wypróbować każdemu ! 
Żel stosuję 2 czasami 3 razy w tygodniu, nie częściej. 
Jeżeli macie możliwość to przetestujcie to cudo !;)

Znacie ?
Lubicie ?
Dajcie znać ! :*

wtorek, 15 maja 2018

Ośmiornica w pielęgnacji ? Dlaczego nie !?

Hej ;) 

Z marką Tony Moly, spotkałam się dwa razy. Nie wiem czy pamiętacie, miałam sztyft pod oczy od słodkiej Pandy, oraz plastry pod oczy. Jedno wielkie rozczarowanie , za nie małe pieniądze. Zastanawiacie się pewnie dlaczego więc znowu sięgnęłam po kosmetyk tej marki, skoro po tych dwóch razach się do niej zraziłam? A no krem o którym chcę Wam dziś opowiedzieć, wygrałam w jednym rozdaniu. Z pewnością sama bym nie sięgnęła po kosmetyki tej marki ponownie ;) 
Jesteście ciekawi czy zmieniłam swoje nastawienie do Tony Moly ? Czy może moja niechęć do nich się pogłębiła ?

Krem do przetuszczającej się skóry Tako Pore Tony Moly


" Tako Pore Sebum Control Gel Cream to skuteczna broń marki Tony Moly wymierzona w przetłuszczoną, błyszczącą się twarz! Broń ta ma formę żelu, który powstał przede wszystkim z myślą o osobach z tłustą cerą, ponieważ jego głównym działaniem jest redukowanie nadmiaru sebum. Żel jednak nie tylko wchłania łój skórny i kontroluje jego nadprodukcję, ale też odpowiednio nawilża i odżywia skórę, która wygląda odtąd zdrowo i świeżo, ponieważ sam żel nie pozostawia na niej tłustego filmu czy niekorzystnie wyglądającego połysku."


Owy krem wygrałam już jakiś czas temu. Bardzo długo leżał i czekał aż w końcu po niego sięgnę. A wszystko przez moją niechęć, mimo że jak większość kosmetyków Tony Moly ma urocze opakowanie to tym razem mnie wcale nie kusiła !  Ale nadszedł i jego czas. Zanim przeczytałam co ta ośmiornica kryje, otworzyłam, powąchałam i pomyślałam ooo jakaś maska. A okazało się że żelowy krem ! Myślę " okej ! spróbujemy ! " No i zaczęłam ! Niechętnie, z grymaśną miną ale zaczęłam używać ! :D Mimo początkowej niechęci spodobała mi się ta forma kremu. Żelowy krem wydał mi się idealny na obecną porę roku, że nie obciąży, że będzie lekki . 
I tak też było ! Bo bardzo fajnie moja skóra go przyjmowała ! Nie obciążał . Nie spływał .


W sumie to ... nie robił nic ! 
Był ot tak sobie, i ... lekko się kleił po " wchłonięciu" . Wszystkie te zapewnienia, że reguluje wydzielanie sebum, łoju są bzdurą. Owszem, on je zaklejał. I może i twarz nie wydzielała go dużo, bo po prostu była zaklejona ! Czułam trochę taki efekt niedomytej twarzy po masce. Albo czasami tak miałam jak używałam masek peel off i niedokładnie gdzieś ją ściągnęłam. Nawilżenie ? Odżywienie ? Oj nie zaobserwowałam .
Krem za który mamy zapłacić nie małe pieniążki, jest mało wydajny, już abstrahując że nie wnosi kompletnie nic do naszej pielęgnacji. 
Mówię to ja posiadaczka cery tłustej, która po przeczytaniu zapewnień producenta nawet się ucieszyłam, bo myślałam że może okaże się strzałem w dziesiątkę ;)
Niestety kolejny kosmetyk od Tony Moly ląduje w bublach ;/ 

A jakie Wy macie doświadczenia z tą marką ?
Spisuje się u Was ?
Czy tak jak w moim przypadku zachwyca mnie jedynie desingerskim wyglądem ? 

Ściskam Was ;*

piątek, 11 maja 2018

No to jagoda czy malina ?

Hej ;) 

Witajcie wieczorową porą ! Myślałam, że dziś już nie uda mi się tu wpaść ! Wróciłam z pracy bardzo późno i bardzo padnięta ! Ale moje silne postanowienie systematyczności tutaj, sprawiło że jestem ! I mam dla Was sztosik ! Chodźcie tak na dobranoc poczytać ;*
Najgorszy okres dla skóry dłoni mam już za sobą. Moje ręce nie lubią szczególnie jesieni i zimy. W tym okresie wołają o pomstę do nieba. A ja muszę się nieźle nagimnastykować, żeby dać im dostateczną dawkę nawilżenia. Ale, nie jest też tak, że jak nadchodzi wiosna i lato to zapominam o nich ;) Moje dłonie cały czas na rażone są na czynniki negatywnie wpływające na ich kondycję ;) Więc dbam o nie cały czas ;) 
 Neutrogena - Odżywczy krem do rąk z jagodą północną / nordycką maliną.


Marka Neutrogena jest bardzo bliska mojemu sercu. To ich balsamy ratowały moją przesuszoną skórę zimą, to ich peelingi do twarzy dbały o zdrowy wygląd mojej buźki, to ich kremy do stóp ratują przed nagniotkami, to ich kremy do rąk.... no właśnie co z tymi kremami do rąk ?
Klasyczna wersja Neutrigeny do rąk jest dla mnie bliska i zawsze mile widziana, ale gdy tylko zobaczyłam tą jagódką nie mogłam przejść obok. No właśnie, Nordic Berry to Północna Jagoda ;D A spotkałam się że jest to Nordycka malina :D No nie wiem jak zwał tak zwał !


Krem zamknięty w klasycznej tubce stojącej na głowie. Z łatwością wydobędziemy resztki kremu, jest z mięciutkiego plastiku. Pachnie bardzo delikatnie, malinowo , jagodowo :D A działanie ? Cóż, nie mogło być inaczej Neutrogena jak zawsze okazała się sztosem ! Obecnie ręce kremuję raz na jakiś czas  ( czyt. nie co godzinę, nie codziennie !! ) . Nawilżenie jakie zapewnia mi krem starcza na prawdę na długo. Co dziwne, czasami po umyciu rąk czułam ściągnięcie i musiałam sięgać po kremy, teraz już praktycznie nie mam tego efektu ściągniętych dłoni. Poziom nawilżenia utrzymuje się na na prawdę wysokim poziomie. Do tego dłonie są mięciutkie i ładnie wyglądają ;) 
Myślę że na dłuuuugo zagości on w mojej torbie , kosmetyczce ;)
Jest to kolejny produkt Neutrogeny który spisał się u mnie na medal ! 
I wiecie co , spisze się on idealnie dla tak wymagających dłoni jak moje, jak i dla mało wymagających. Wchłania się bardzo szybko, nie pozostawia tłustego filmu, nie brudzi ! 
Jest bardzo wydajny. 
Ideał no ♥

A Wy jak dbacie o swoje łapki ?
Dajcie znać ;*

poniedziałek, 7 maja 2018

Collistar - peeling solno-cukrowy.

Hej ;)

Wiosna zadomowiła się już na dobre ! Lato, jeszcze dwa kroki i będzie pukać do naszych drzwi ! 
Nie mogę się już doczekać ;) Cudownie jest wejść w ten piękny okres z gładką skórą ;) A do tego niezbędne są peelingi ! Jak jesteście ze mną dłużej to wiecie że kocham wszelakie ! ;) Jednym z moich ulubionych jest peeling kawowy handmade  ♥ Ostatnio stojąc w sklepie mruczałam do siebie na widok peelingów z Collistar *-* Pomruczałam i poszłam, puszczając mimochodem, że byłoby fajnie mieć Go na swojej łazienkowej półce ;) 
Czasami zdarza się że mój M. słucha tego co mruczę sobie pod nosem, i ... spełnia moje małe i duże zachcianki ; ) 
I tak oto w moich łapkach znalazł się Drenujący peeling solno-cukrowy do ciała Collistar .


Uwielbiam mocne zdzieraki, najczęściej wybieram cukrowe, bo te najbardziej lubię, ale pokusiłam się o solno - cukrowy ;) Bardzo się ucieszyłam jak dostał się w moje rączki ;) Gdy go otworzyłam to ... uderzył we mnie ziołowy zapach ! I to bardzo mocno !! W pierwszej chwili bardzo mi się to nie spodobało, gdyż nie jestem zwolenniczką takich zapachów. Wybieram słodkie , czasami owocowe , czekoladowe , kawowe . Ziołowe omijam szerokim łukiem. Ale, przecież marzyłam o nim ! Więc nie czekałam zbyt długo tylko wskoczyłam pod prysznic .


Po otwarciu widzimy oddzielone olejki od mieszanki cukru i soli. Musimy porządnie wymieszać, żeby połączyć olejki z cukrem-solą. Jest bardzo treściwy ! Pod rękami czuje się te wszystkie cudowne drobinki ! Masaż tym peelingiem to czysta przyjemność ! Jest to bardzo dobry, mocny zdzierak. Idealnie wygładza skórę. Jednocześnie ładnie ją nawilżając. Skóra po zastosowaniu jest mięciutka, gładka , przyjemna w dotyku. Nie potrzebujemy korzystania już z balsamu do ciała. Ciało jest dostatecznie nawilżone i odżywione. Wygląda zdrowo ♥


Pewnie zastanawiacie się co z tym zapachem ! Jak to przetrwałam ! Powiem Wam , że czasami zaskakuję sama siebie. Gdy tylko zapach we mnie uderzył czułam, że może nie być między nami miłości. Ale podczas używania peelingu, nigdy nie czułam się tak odprężona, nie czułam się tak spokojna, wyciszona. Zawsze uważałam że aromaterapia jest nie dla mnie. Że na mnie nie działa. A okazało się , że dzięki peelingowi odkryłam w sobie, pociąg do aromaterapii. W moim życiu od jakiegoś czasu jest bardzo dużo pracy,  czasami nie wyrabiam się na wszystkich zakrętach, czasami jestem rozdrażniona, zdenerwowana. I nie sądziłam, że peeling pomoże mi to wszystko ukoić ;) 
Nie mówię, że przekonałam się do ziołowych zapachów. Ten zaakceptowałam, polubiłam ze względu na działanie. Collistar skradł moje serce. Pokochałam Go. I ubolewam z każdym użyciem że jest go coraz mniej ;D Gdyby był troszkę tańszy to zrobiłabym porządne zapasy ! ;D A mam ochotę wypróbować inne warianty ;) 

A Wy jakimi peelingami się rozpieszczacie ? 
Jakie zapachy lubicie najbardziej ? 
Czy tak jak ja nie jesteście zwolenniczkami ziołowych ? Czy wręcz przeciwnie ? 
Dajcie znać ;*