środa, 2 maja 2018

LUSH - Dark Angels

Hej ;) 

Odkąd bloguję, posiadam trzynaście tysięcy chciej list ;) Zwykle jest tak, że ona ciągle rośnie , rośnie i rośnie ! ;) Staram się z nich "wywiązywać" . Ale czasami jest tak że mi " przechodzi" chęć posiadania i spróbowania danego kosmetyku ! Ale od x czasu, zachwycam się kosmetykami LUSH. Mieszkając w Białymstoku nie miałam dostępu do nich, odkąd mieszkam w Niemczech to mam go pod nosem. I gdy odwiedzałam go milion razy i nie mogłam się na nic zdecydować, albo chciałam po prostu wszystko, to zwykle wychodziłam z niczym !! I tak wyglądały moje wszystkie wizyty w LUSH-u. Ale w końcu myślę, nie no idę ! Idę i wyjdę z CZYMŚ ! :D I spędziłam w pięknych zapachach mnóstwo czasu i zdecydowałam się na DARK ANGELS ! :) 



Dlaczego zdecydowałam się na ten kosmetyk ? 
Jestem posiadaczką cery tłustej, więc węgiel drzewny który absorbuje sebum, odżywczy olej z awokado - zmiękcza skórę, nawilżająca gliceryna, czarny cukier oraz głęboko oczyszczające błoto marokańskie Rhasshoul, oraz wygładzające olejki z drzewa różanego i sandałowego sprawiły że wybór nie mógłby być inny ;)



Pasta peelingująca, ma za zadanie oczyścić buźkę z niedoskonałości, odświeżyć, jednocześnie nawilżając i kojąc. Dla mnie najważniejszym punktem jest oczywiście oczyszczenie i odświeżenie. Zwykle od produktów oczyszczających nie wymagam by mnie nawilżał - bo od tego używam innych kosmetyków. Pasty używałam na dwa sposoby ;) 
Pierwszy sposób to jako maska , nakładałam na oczyszczoną buźkę i sobie w niej chodziłam około 10 minut.
Drugi sposób to jako peeling.


 Produkt otrzymujemy w formie zbitej pasty, by zastosować kosmetyk nabieramy odrobinę na dłoń ( na umycie buźki wystarczy odrobina - dokładnie tyle ile pokazałam na poniższym zdjęciu ) dodajemy parę kropelek wody i mieszamy sobie na dłoni i powstaje nam mokra pasta ( coś na zasadzie glinek jak się je rozrabia ). Nakładamy na buźkę i albo robimy z niej maskę, albo peelingujemy ;) Możemy oczywiście zrobić lekki peeling i pozostawić na buźce na troszkę .
Jakie efekty otrzymałam stosując produkt ?
Buźka jest ładnie oczyszczona, gładka w dotyku, ogniska stają się mniej widoczne. 
Największą zmianę widzę na nosie - zaskórniki powoli zaczęły pakować walizki i się ode mnie wyprowadzać !! 
Buzia faktycznie jest nawilżona po zmyciu produktu.
Nie ma efektu ściągnięcia, i w sumie nie musiałabym używać żadnego kremu . 



Jeżeli jesteście posiadaczkami cery tłustej, mieszanej to myślę że jest to produkt idealny dla Was .
Moje oczekiwania względem kosmetyków do twarzy spełnia w 100 %.
Ale ma też minusy ;) 
Zwykle go nakładam stojąc sobie nad zlewem - i oczywiście myjące ręce , cały zlew woła o pomstę do nieba ;D 
No i data przydatności jest bardzo krótka ;)) Jak w przypadku większości ( każdych ? ) kosmetyków LUSH ;) 
Oczywiście troszkę śmieszkuję z tymi minusami , bo nie wpływa to na zadowolenie z Dark Angel ;)

Koniecznie dajcie znać co lubicie z LUSH-a ;)
Ja się dopiero z nim zaprzyjaźniam, więc chętnie dowiem się czego Wy używacie i jakie są Wasze odczucia ! ;) 
Ściskam ;*

12 komentarzy:

  1. Nie miałam jeszcze niczego z tej marki, ale ten produkt byłby odpowiedni dla mojego typu cery :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Marzę o Lush już od lat chyba :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jeszcze nigdy nie miałam ich produktów ale najpierw postawiłabym na coś prostszego na przykład peeling do ust. Ogólnie ja mam cerę mieszaną więc może bym była z niego zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  4. Będąc w Berlinie siła trzeba było wyciągać mnie ze sklepu - wtedy nic nie kupilam, ale w maju będę tam ponownie, wiec moze na cos sie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny produkt :). Ja ogólnie żałuję, że nie mam możliwości poznania ich produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta czarnulka byłaby dla mnie super :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Swego czasu ciut z ich produktami przesadziłam, pokazały wtedy swoją moc, ale znowu mam na nie ochotę :P

    OdpowiedzUsuń
  8. W tym roku wybieram się na Chorwację i z tego co zdążyłam sprawdzić, Lush jest obecny w tym kraju ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawy produkt. Z Lusha nic nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zazdraszczam lush'a. Ja bym przepadła w kulach do kąpieli :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ooo ta wyprowadzka zaskórników mnie kusi :D chociaż nigdy jeszcze nie używałam nic z lush

    OdpowiedzUsuń

Komentując wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych, które są między innymi wykorzystywane w analizie statystyk poprzez Google Analytics.